Wydaje mi się,że nie prędko.Istotnie - reformy pogrzebały nauczanie,ale to tylko jedna z przyczyn. W Polsce źle funkcjonuje przygotowanie nauczycieli do tego zawodu. Brak jakiejkolwiek selekcji w trakcie studiów. Ponadto sami studiujący patrzą tylko aby "zaliczyć i zapomnieć". Większość nauczycieli jest jeszcze dobra, ale i ci tracą ochotę i motywację do porządnej pracy jeżeli przeważająca ilość uczniów w klasie naukę po prostu olewa (szczególnie w gimnazjach). Sam kodeks ucznia wprowadził więcej złego niż dobrego. Przed laty nikt nie zapowiadał klasówek, sprawdzianów itp. a przeważając ilość uczniów otrzymywała wysokie noty. Jest tylko jedno ale - dzisiejszy nauczyciel w ogóle nie ma godzin na utrwalanie przekazanego materiału, a sam uczeń w domu tego nie robi. Trzecia sprawa to siatka godzin z poszczególnych przedmiotów, Żaden nauczyciel w 1 godz w tygodniu nie nauczy biologii, chemii,geografii itd. W ostatnim czasie przy rozbudowanym programie zmniejszono ilość godzin matematyki.Jak w takiej sytuacji ma nauczyć nauczyciel. Stąd się biorą korepetycje - bo nauczyciel po prostu nie "wyrabia z programem" leci na skróty, bo go rozliczają z przerobionych tematów. Wrócę do kalifikacji nauczycieli. Są oni zatrudniani przez władze samorządowe, a te w wielu przypadkach są niekompetentne. Zatrudniają bardzo często w/g swojego mniemania (nie mówiąc już o nepotyźmie gdy zatrudnia się pociotków lub znajomków). Na sposób nauczania rzutuje również sposób oceniania nauczycieli dokonywany jedynie przez dyrekcję szkoły, a brak jest ocen przez specjalistów, metodyków przedmiotowych. Ta zmiana została dokonana kilkanaście lat wstecz i mamy tego wyniki. Podsumowując - od lat szkolnictwem zajmują się politycy nie fachowcy - tak jak w wielu innych dziedzinach naszego życia.